Wpisy

  • piątek, 30 listopada 2012
    • Odpoczynek-weekend

      Jak co tydzień planów na weekend brak.Mamy zamiar odpoczywać i odpoczywać.Już zaczęłam dzisiaj wprowadzać ten plan w życie.Oczywiście poranny spacer obowiązkowo był.Adrian potrzebuje na przyszły tydzień dużo szyszek,a spacer po lesie to dobry pretekst na ich zbieranie.

      ja

      Rocky

      Powrót dziecka do domu i kolejne zbieranie szyszek,tym razem z dziadkiem.

      Ja dzisiaj nie czuję się najlepiej niestety.Od samego rana mam dziwne kłucia w dole brzucha.Poleguje cały dzień,nawet obiad mama przyniosła.Wyczytałam chyba wszystko co jest możliwe.Najbardziej kłuje jak kaszlę albo szybko się poruszę.Lekarz mówił mi,że tak może być-rozciąga się macica.nie są to skurcze,ale lekkie kłucia.I nie cały czas tylko sporadycznie.Cały czas czuję ucisk na dole.Ogólnie nie jest źle,ale lepiej dmuchać na zimne.Jak po nospie nie przejdzie mam jechać na oddział.No i tego właśnie cholernie się  boję.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Odpoczynek-weekend”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      piątek, 30 listopada 2012 15:28
  • środa, 28 listopada 2012
    • Badania prenatalne,radosne i smutne wiadomości

      Badanie prenatalne mam za sobą.Przed usg bardzo się denerwowałam.Ciągle się modliłam,aby nie usłyszeć czegoś złego.Na szczęście wszystko jest w porządku.Dzidzia sobie rośnie,ma 9 cm.Jest ruchliwa i troszkę dała nam powód do śmiechu w trakcie całego badania.Widać było wszystko,no prawie.Mierzone były rączki,główka i nóżki.Nawet pomachało nam rączką,na której można było policzyć paluszki.Niesamowite uczucie widzieć swojego szkraba na ekranie monitora.Już zapomniałam jak to to jest.Oczywiście chciałam się dowiedzieć,czy to chłopiec czy dziewczynka.Ale mały uparciuch tak się ułożył,że nie było takiej możliwości.Zostało nam czekać do kolejnego badania.Może wtedy zechce się zaprezentować w całej okazałości.Czuję lekkie bóle w dole brzucha i co chwila zastanawiam się,czy to nic poważnego.ale lekarz mnie uspokoił ,że tak może być.Po prostu ,maluch się rozpycha i powiększa sobie "domek".Nadal czuję się dobrze,choć czasem niemoc mnie dopada i mogłabym tylko przekręcać się z boku na bok.

      A to nasze pierwsze zdjęcie.

      dzidzia

      dzidzia

      Wczoraj doszły do mnie dobre i złe wieści.Jedna z moich znajomych urodziła córeczkę w 37 t.c.Pierwsza przyszła na świat jako skrajny wcześniak.Iza gratuluję Ci z całego serca.Takie wiadomości dają nadzieję,że i nam się uda.

      Smutną wiadomością jest to,że u małego Szymka podejrzewają epilepsię (kurlandia.blog.onet.pl).Dzisiaj będą nowe wiadomości po badaniach.Mam nadzieję,że jednak diagnoza się nie potwierdzi.Iga-jestem z Wami myślami i modlę się o pomyślne wiadomości.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Badania prenatalne,radosne i smutne wiadomości”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      środa, 28 listopada 2012 11:47
  • czwartek, 22 listopada 2012
    • 14 tydzień

      Odliczam każdy tydzień i z każdego mijającego cieszę się ogromnie.Zaczynamy 14 tydzień.Moje samopoczucie jest już lepsze,mdłości odpuszczają.Dostaje jakiegoś powera,mam mnóstwo energii.Mogłabym normalnie góry przenosić.Na wadze nadal nie przybrałam.Ze zmian jakie zauważyłam,to troszkę widać brzuszek.Ale trzeba się naprawdę dobrze przyjrzeć.

      brzuszek

      brzuszek

      brzuszek

      Dni szybko mijają,nawet nie wiem kiedy.Rano wstajemy,zawożę Adrianka do szkoły,obowiązki domowe,potem po dziecko,rehabilitacja,nauka i znowu koniec dnia.Adrian ma bardzo ciężki czas w szkole.Ciągła nerwówka,sprawdziany.Dzisiaj pisze z matematyki,której po prostu nie lubi.A co za tym idzie ,pewnych rzeczy nie rozumie.Siedzi wieczorami,uczy się,a w szkole nerwy go zjadają i wszystko zapomina.Jest już na prawdę zmęczony.Może w weekend uda nam się troszkę odpocząć.Adrian musi się trochę dotlenić,no bo ileż można ciągle w zamknięciu siedzieć.A nim się nauczy i lekcje odrobi jest już ciemno,więc o spacerze nie ma mowy.Ale postaramy się to nadrobić w weekend.Byleby tylko pogada dopisała.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „14 tydzień”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 listopada 2012 13:52
  • wtorek, 20 listopada 2012
    • Króciutko

      Dziękuję Wam kochane dziewczyny za wsparcie no i tą waszą radość,która bije do mnie przez ekran monitora.U nas bez zmian,wszystko jest w porządku.Już nie mogę doczekać się przyszłego tygodnia,aby po raz kolejny móc zobaczyć naszą Kruszynkę.Póki co ,mimo prawie 14 tygodni nic się nie zmieniło.Nadal mieszczę się w swoje ubrania,może jak się człowiek przyjrzy coś wypatrzyć można.Troszkę mnie to dziwi,bo w tym tygodniu z Adriankiem miałam już spory brzuszek.Na pewno było go już widać.Ale może to i różnica wagowa zrobiła swoje.Wtedy ważyłam 46 kg.Jak na razie nie przybieram na wadze,tylko chudnę-dwa kilogramy mniej.

      Adrian,no cóż-bardzo się cieszy.Wszyscy w szkole już poinformowani zostali,że będzie miał rodzeństwo.Przychodząc do domu zawsze pyta,jak się czuje"Cosiek" (jeszcze nie wiemy czy chłopiec czy dziewczynka).Przyznał się ostatnio,że bardziej chciałby mieć siostrę,no ale brata też będzie kochał i nauczy go grać w piłkę.Cudowny ten nasz syneczek.

      Okna kuszą,a jakże,ale teściowa pomoc zaoferował,to niech się z nimi męczy,a co.A ja odpoczywam i odpoczywam, no i bardzo dbam o siebie,chociaż bez przesady.Obowiązki domowe same się nie zrobią.Najważniejsze,że Adrianek jest samodzielny,dźwigać go nie muszę.Plan został zrealizowany do końca.Kiedyś w jednej z rozmów z M...powiedziałam,że tyle czasu nam się nie udaje,więc to musi być jakiś znak.Nerwówka nas czekała,jedna operacja Adriana,gipsy osiem tygodni,ciężka rehabilitacja.M...powiedział,że musimy chyba trochę odpuścić,pewnie się uda jak Adrianka na nogi"postawimy".No i odpuściliśmy.Skupiliśmy się tylko na Adrianie.Mamy go i to było, jest i będzie najważniejsze.Chociaż przykro było patrzeć,jak inne dzieci bawiły się z rodzeństwem ,a on ciągle sam.

      Ale już tak nie będzie.Będzie brat albo siostra.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 listopada 2012 08:45
  • niedziela, 18 listopada 2012
    • Kobieca intuicja i 13 tydzień

      To co nigdy mnie nie zawodzi,to kobieca intuicja.I tak było i tym razem.Mówiłam mężowi,a on,że to nie możliwe,przesadzam.Wizyta u lekarza niczego nie potwierdziła.Badania beta HCG niskie,nie wskazujące na stan odmienny.W badaniu usg nic nie widać,niby jakaś torbiel po lewej stronie na jajniku wielkości 3 mm.Nie było bardzo czasu,aby o tym wszystkim myśleć.Adrian miał mieć kolejny zabieg,więc nerwówka jak nie wiem co.

       

      Po powrocie do domu M… wyjechał do pracy,a ja zaczęłam dopiero liczyć i myśleć.M…miał rację,to nie możliwe.Jak można zajść w ciążę 4 dni po @.No cóż,dałam za wygraną i czekałam kolejne dwa tygodnie.Ale coś mnie jednak tknęło-@ w zeszłym miesiącu jakaś taka dziwna-jakby wcale jej nie było.W tym to już w ogóle mogą zapomnieć.Bóle brzucha po lewj stronie,czasem tak silne,że musiałam barć nospę.Tłumaczyłam sobie tym,że przecież mam torbiel,alekarz ostarzegał,że tak może być.

      Nie mniej jednak dało mi to trochę do myślenia,wystraszyłam się długo utrzymującymi się  bólami,wiec poszłam na wizytę.A tu niespodzianka,bo limit do końca roku wyczerpany i przyjmują tylko w nagłych przypadkach i kobiety ciężarne.Nie dając za wygrana wchodzę do gabinetu,tym bardziej,że byłam umówiona na wizytę kontrolna w sprawie owej właśnie torbieli.Pan doktor przyjął mnie,a jakże, i na USG  zaprosił.No i po 5 minutach już było wszystko jasne.Pan doktor oznajmił-jest ciąża,a „nasza” torbiel ma dziś 11 tygodni i cztery dni.Matko!!!!Najpierw myślałam,że się przesłyszałam,potem ,że fiknę mu na tym łóżku.Jak już trochę ochłonęłam usłyszałam w końcu co lekarz do mnie mówi:”TRZEBA SIĘ CIESZYĆ”.

       

      Oczywiście leki na podtrzymanie brać muszę nadal,w razie jakiś niepokojących dolegliwości od razu na oddział.

      Dziś nasze maleństwo ma 13 tygodni i dwa dni.Czuję się w miarę dobrze,chociaż na początku byłam strasznie zmęczona i senna.Na nic nie miałam siły.Co jest dla mnie nowością,mam mdłości,które w przypadku wcześniejszej ciąży nie występowały.I guzik prawda,że są one poranne! Mnie męczą bez względu na porę dnia.Badania w normie.Wynik cytomegalii pozytywny ,więc na 99 % to ona była przyczyną wcześniejszego pojawienia się na świecie Adrianka.Tym razem moje przeciwciała dają maluszkowi bezpieczeństwo.

      27 listopada koleje usg.Zalecenia lekarskie standardowe-dużo odpoczywać,dbać o siebie,nie dźwigać,zakupy to też ciężary(łatwo powiedzieć).Lekarza mam wspaniałego,chodzę do niego od 9 lat.Szczerze się ucieszył,że nam się udało po takim czasie.Tylko jest jeden maleńki problemik.Do zaleceń trzeba się stosować,a kto mi okna na święta umyje?? Hihihihi

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Kobieca intuicja i 13 tydzień”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 listopada 2012 11:13
  • sobota, 17 listopada 2012
    • 17 listopad Światowy Dzień Wcześniaka

       

      stópki

      - Wcześniaki wymagają szczególnej opieki, są bowiem znacznie bardziej narażone na powikłania zdrowotne niż noworodki urodzone o czasie - przypominają neonatolodzy z okazji Światowego Dnia Wcześniaka, który przypada 17 listopada.

       Eksperci podkreślają, że kompleksowa, interdyscyplinarna opieka medyczna powinna być sprawowana nad wcześniakami aż do momentu, gdy dogonią one w rozwoju swoich rówieśników. Za wcześniaki uważa się dzieci urodzone przed czasem, tj. przed 37. tygodniem ciąży. Na świecie co roku rodzi się 15 mln wcześniaków. W Polsce liczbę tę szacuje się na ok. 28 tys.

       

       Przedwczesne przyjście na świat wiąże się z większym ryzykiem różnych schorzeń i powikłań zdrowotnych, których konsekwencje często obserwuje się też w przyszłości, nawet w życiu dorosłym. Mogą to być trudności w uczeniu się, zaburzenia ruchowe, mózgowe porażenie dziecięce, problemy z układem krążenia, zaburzenia metaboliczne, astma, a nawet zaburzenia umysłowe.

       

      Są to konsekwencje tego, że wcześniaki po narodzinach mają słabiej rozwinięte narządy wewnętrzne i nie są jeszcze dobrze przygotowane do funkcjonowania poza łonem mamy. Bez pomocy współczesnej medycyny nie miałyby szansy na przeżycie. Przedwczesny poród jest zresztą jedną z głównych przyczyn śmiertelności niemowląt.

       Do najważniejszych problemów, które rzutują na przyszły rozwój tych dzieci, neonatolodzy zaliczają opóźniony rozwój ośrodkowego układu nerwowego i oddechowego oraz związane z tym powikłania.

       

      -Niedojrzały układ odpornościowy i nie w pełni rozwinięte drogi oddechowe narażają przedwcześnie urodzone dzieci na szereg infekcji, które mogą zagrażać ich zdrowiu, a czasem życiu

       

      Prof. Ewa Helwich

      Niedojrzały układ odpornościowy i nie w pełni rozwinięte drogi oddechowe narażają przedwcześnie urodzone dzieci na szereg infekcji, które mogą zagrażać ich zdrowiu, a czasem życiu. Dlatego tak ważne jest kompleksowe podejście do małych pacjentów, odpowiednie przygotowanie personelu medycznego i zastosowanie odpowiedniej aparatury, aby właściwie monitorować stan dziecka w szpitalu i po jego opuszczeniu - ocenia prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii.

       Jej zdaniem, potrzeby wcześniaków najlepiej zaspokaja interdyscyplinarna opieka medyczna, która obejmuje m.in. profilaktykę zakażeń, głównie oddechowych (w tym przed pneumokokami i wirusem RS), nadzór nad rozwojem układu nerwowego, stymulację rozwoju maluchów i rehabilitację.

       

       - U wcześniaków wskazana jest też właściwa stymulacja dotykowa, polegająca m.in. na tzw. kangurowaniu (noszeniu lub kładzeniu dziecka na klatce piersiowej rodzica tak, by zapewnić kontakt "skóra do skóry") oraz karmienie piersią - nawet dziecka leżącego w inkubatorze - podkreśla prof. Maria Borszewska-Kornacka, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego.

       

       Jak tłumaczy, wcześniaki z powodu swoich licznych schorzeń, szczególnie potrzebują naturalnego pokarmu kobiecego. -

       

      Dla wcześniaka mleko matki jest lekiem

      Prof. Maria Borszewska-Kornacka

      Dla wcześniaka mleko matki jest lekiem. Konieczne jest, aby personel medyczny zachęcał matki do przystawiania noworodka do piersi i pomagał im w tym - mówi prof. Borszewska-Kornacka.

       Eksperci zwracają też uwagę na znaczenie psychologicznego wsparcia dla rodziców wcześniaków oraz ich edukację. Podkreślają, że dla większości rodziców przyjście na świat wcześniaka jest wielkim zaskoczeniem. Nie są oni przygotowani ani emocjonalnie, ani merytorycznie do opieki nad malutkim i kruchym dzieckiem (często ważącym mniej niż 1 kg).

       

       Potwierdzają to najnowsze badania przeprowadzone w sierpniu 2012 r. w 19 krajach świata (nie objęły Polski) przez międzynarodową firmę badawczą P/S/L Research. Wynika z nich, że aż 44 proc. matek wcześniaków odczuwa lęk o swoje dziecko, 29 proc. czuje się bezradna, a 25 proc. ma poczucie winy. Aż 62 proc. z nich chciałoby otrzymać więcej informacji o możliwych skutkach przedwczesnych narodzin i tylko 31 proc. z nich uważa, że otrzymało właściwe wsparcie emocjonalne, porady i pomoc personelu medycznego przy opiece nad dzieckiem.

       

       Aby zwiększyć świadomość społeczną na temat przyczyn i skutków wcześniactwa oraz konieczności zapewnienia wcześniakom kompleksowej opieki Europejska Fundacja na rzecz Opieki nad Noworodkami (EFCNI) zainicjowała w 2012 r. obchody Światowego Dnia Wcześniaka. Dla uczczenia go w wielu krajach na świecie na fioletowo podświetlone zostaną znane i charakterystyczne budynki, jak np. Empire State Building w USA, CN Tower w Kanadzie czy Pałac Kultury w Warszawie.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      sobota, 17 listopada 2012 12:11
  • czwartek, 01 listopada 2012
    • Wywiad i kolejne przemyślenia matki

       Wszystko poszło zgodnie z planem,jednak bez małej tremy się nie obyło.Pani tak jak zapowiedziała, o umówionej godzinie do drzwi zapukała.Bardzo przyjemna,ciepła i serdeczna Pani Ula.Chyba widząc moje zdenerwowanie zaczęła zadawać pytania,aby mnie trochę rozkręcić.No to jak już się rozkręciłam, o tremie zapomniałam,to mogłabym opowiadać i mówić i mówić.Zawsze z tym samym uczuciem,dreszczy przechodzących przez plecy na samo wspomnienie opisywanych wydarzeń.Pani dziennikarka nie mogła wyjść z podziwu,jak po tylu złych rzeczach tyle w nas optymizmu.Potrafimy codziennie znaleźć powód do śmiechu,potrafimy normalnie żyć.

      Hm,czy to życie aby na pewno jest normalne?Nie w 100 procentach.Ale wiem,że na pewno jest niezwykłe.

      Przywołanie chwil z ostatnich naszych przeżyć związanych z Adrianem i tych sprzed kilku lat,nasunęło mi pewną myśl.I to samo powiedziałam na wywiadzie.Padło pytanie, skąd braliśmy siły do walki o życie i późniejszą sprawność naszego dziecka?Odpowiedź-z miłości,z potrzeby opieki nad maleńką istotką,aby udowodnić innym(i sobie pewnie też),że damy radę.Zostając mamą w wieku 21 lat nie ma prostej odpowiedzi.A może właśnie i jest-świadomość bycia MAMĄ.To właśnie ta myśl chyba mnie napędzała,dawała ogromnego kopa,aby każdy dzień wykorzystać jak tylko się da.Mężczyźni,ojcowie mają chyba troszkę inne odczucia.Czułam siłę mojego męża,wsparcie z jego strony,ale on też potrzebował pomocy.Czasu na oswojenie się z myślą,że jest ojcem niepełnosprawnego dziecka.Kochał nasze dziecko i świata poza nim nie widzi do dzisiaj,ale ta ogromna miłość,zrozumienie i ufność nie narodziła się z dniem pojawienia się Adriana na świecie.Wszystkie te uczucia rosnące między ojcem a synem rosły w miarę upływu czasu.Pamiętam,jak idąc z Adrianem niektórzy nam się przyglądali.Ja już od dawna nie zwracałam na to uwagi.A mój mąż i owszem.Czasem wydaje mi się,że potrzebował kilku lat,na nauczenie się żyć w sytuacji w jakiej się znaleźliśmy.To było,jest i będzie  zawsze nasze dziecko.

      Pamiętam jak w jednej z wielu naszych rozmów mąż mnie zapytał -jak ty to robisz,że nie widzisz pewnych rzeczy?Widzę,ja widzę wszystko.Każde spojrzenie,każdy miły gest w kierunku naszego dziecka.Ale kiedyś ktoś powiedział mi-nie przejmuj się.Takie zachowanie ludzi świadczy tylko o ich ułomności,a nie naszych dzieci(słowa mamy niepełnosprawnej dziewczyny).

      I coś w tym jest.Dziś jest wiele więcej tolerancji,choć nie powiem,bo przykre sytuacje też się zdarzają.Na szczęście nie często.Będą małą dziewczynką nie pamiętam,aby informacje o chorych,niepełnosprawnych dzieciach były tak bardzo nagłaśniane.Czy ktoś kiedyś pomyślał,aby napisać o takiej rodzinie artykuł,czy zrobić wywiad do telewizji?Nie!!! Chore dzieci były ukrywane.Rodzice często wstydzili się reakcji innych na widok ich własnego dziecka.

      Dziś wiem,że nie ma się czego wstydzić.Każde dziecko jest wyjątkowe,kochane bez względu na to,czy potrzebuje pomocy czy nie.Mam wielkie szczęście mając tak wspaniałego syna.Jest naszą dumą,największym skarbem,cudownym darem od Boga.I będę o niego walczyć póki starczy mi sił.

      Może w przyszłości,jak już sam będzie ojcem,będzie kochał swoje dzieci ogromną,bezwarunkową miłością,tak jak kiedyś jego ojciec pokochał tą małą kruszynkę,patrząc przez łzy w szybę inkubatora...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wywiad i kolejne przemyślenia matki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 listopada 2012 14:31

Kanał informacyjny