Wpisy

  • poniedziałek, 30 kwietnia 2012
    • Mój rajdowiec

      Wczorajszy dzień minął nam bardzo rodzinnie.Pogoda cudowna,więc wybraliśmy się nad pobliski zalew.Miejsce cudowne,cisza,spokój,woda.Zabraliśmy quada Adriana ,a że teren przystosowany do takich atrakcji,miejsca do jazdy mnóstwo.Szalał mój mały rajdowiec jak profesjonalista.

      Oczywiście nie obyło się bez ogniska i pieczenia kiełbasy.Może ktoś zapyta,czy się nie boję puszczać Adriana na quada.Otórz nie.Jest to dla niego w pewien sposób swoista rehabilitacja.Muszą pracować mięśnie całego ciała.Adrian jest tak rozsądnym dzieckiem,że nigdy nie było z nim kłopotu.Jeździ pomału,a ile ma z tego frajdy.Od dwóch lat nic się nie wydarzyło.Oczywiście nie ma mowy u wyjeżdżaniu na ulicę.

      Dzisiaj już trochę narzekał,że ma ogromne zakwasy,czyli znak,że jednak mięśnie pracują.Co raz lepiej sobie radzi,chociaż po dłuższych wędrówkach narzeka troszkę na nogi.

      Długi weekend zapowiada się u nas świetnie.Pogoda dopisuje ponad 30 stopni.Jesteśmy w komplecie,a i póki co pomysłów na spędzanie czasu również nie brakuje.Adrian każdą chwilę chce spędzać z tatą.Teraz coraz częściej widać,jak bardzo brakuje mu bliskości i kontaktu z nim na co dzień.

      Lada dzień może się to zmienić,a jeśli nie dzień to miesiąc.Mamy nadzieję,że teraz to już wszystko z górki nam pójdzie.

      W poniedziałek czeka nas wyjazd.Cieszę się,że Adrian spotka się z kolegami,a jednak troszkę się tego wyjazdu obawiam.Czy podoła wyzwaniom po tak długim unieruchomieniu w gipsie,przy jeszcze nie do końca sprawnych nóżkach i chodzeniu.Człowiek się zastanawia i martwi,nie mniej jednak jestem dobrej myśli.Jakoś przecież być musi,mam nadzieje,że będzie dobrze.Czekaja na nas kilometry zwiedzania różnych ciekawych miejsc.A i może odpocząć nam się troszkę uda i oderwać,chociaż na chwilę od codzienności.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Mój rajdowiec”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 kwietnia 2012 14:37
  • wtorek, 24 kwietnia 2012
    • Radość

      ...tak,bo to jest właśnie to uczucie,które dzisiaj mnie przepełnia.A powodem tego uczucia są "moje" dzieci.Dzisiaj miałam okazję spędzić kilka godzin z tą kochaną dwójką.Patrzeć jak Adrian tuli się i całuje Natalię,gdy proszę,aby chwilę na nią popatrzył.Jak ona cudownie się śmieje,kiedy jeździmy na "koniku" i daje Adrianowi "kuksańce".To niesamowite uczucie patrzeć na łączącą ich niesamowitą więź.

      Mój małżonek pierwsze co robi jak widzi Natalię,to wyciąga ręce,aby ją zabrać.Pewnego dnia siedzieliśmy sobie we czwórkę-ja,mąż,Adrian i Natalia.Pomyślałam wtedy,jak cudownie byłoby nam we czworo.Natalia usnęła na rękach męża,on siedział w niewygodnej pozycji ponad pół godziny,ale stwierdził,że tak mógłby odpoczywać,jakby to dziecko było jego.Kocha Natalię bardzo,ale nie ma to jak swoje własne.No właśnie.Czy nam się uda...Hmm...Nigdy nic nie wiadomo.Ja pomału przestaję się "starać".Mam już dość badań,ciągłego wysłuchiwania co robić, a czego nie,a i tak efekt zerowy.

      Mam Natalię i Adriana.Wspaniałego męża,którego bardzo kocham.Może Bóg ma dla nas jeszcze jakiś plan...pewnie tak.Ale tylko On sam wie jaki i jak będzie wyglądało dalej nasze życie.

      Plany planami,ale sami jesteśmy kowalami własnego losu.Przeciwności rzucają nam kłody pod nogi,a my i tak dźwigamy się i idziemy ku słońcu,które przecież zawsze wstaje każdego następnego dnia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Radość”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 kwietnia 2012 20:29
  • poniedziałek, 23 kwietnia 2012
    • Kolejny portal,który pomaga

      Ukazał się kolejny apel o pomoc dla naszego synka w uzbieraniu funduszy na turnus rehabilitacyjny.Apel ukazał się na portalu chcepomagac.org.Mam nadzieję,że uda nam się w niedługim czasie uzbierać potrzebną kwotę.Każda złotówka jest dla nas na wagę złota.Nawet najmniejszy dar serca przyczyni się do lepszego funkcjonowania naszego synka.Ostatnia operacja była operacją dość poważną.Trwała cztery godziny,a i powrót do pełni sił jest dość długi.Dlatego bardzo ważna jest intensywna rehabilitacja.Dzieci z mpd powinny być co najmniej trzy razy do roku na specjalistycznych turnusach rehabilitacyjnych.Niestety,koszty takich turnusów znacznie przekraczają nasze możliwości finansowe.Stąd nasza prośba do ludzi dobrego serca o pomoc dla naszego dziecka.Każdy rodzić staje na głowie,aby pomóc swoim pociechom.Niestety,realia są takie,że pomimo chęci pomocy,często na przeszkodzie dla rodziców stoi aspekt finansowy.Ale wiem,że są ludzie,którym nie jest obojętna krzywda dzieci i którzy już bardzo pomogli nam w ostatnich latach.Adrian będzie wymagał rehabilitacji jeszcze długie lata.Ale z naszą i Waszą pomocą wyrośnie na mądrego,wartościowego,sprawnego człowieka,któremu przeciwności losu nie będą straszne.Który będzie kroczył przez życie  z  podniesioną głową przynosząc dumę swoim rodzicom.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 kwietnia 2012 19:36
  • niedziela, 22 kwietnia 2012
    • Nasza niedziela

      Ależ się dzisiaj działo.Spacer przeplatany małym deszczem można uznać za udany.Razem z przyjaciółka i jej córka udaliśmy się nad pobliski zalew.Dzieciaki karmiły łabędzie,cudne,wielkie ptaki.Ależ było przy tym zabawy.

      I te cudowne łabędzie...

      Koniec dnia nie zapowiadał się tak miło.Pogoda psuć się zaczęła...a my kiełbaskę na grilu piekliśmy.Długi majowy weekend zapowiada się ciekawie,tym bardziej,że mężuś w środę przyjedzie.Będziemy odpoczywać i odpoczywać,jeśli tylko pogoda pozwoli na świeżym powietrzu oczywiście.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 kwietnia 2012 19:51
    • Wielkimi krokami...

      ...zbliża się dzień powrotu męża do domu.Bardzo się z tego powodu cieszę i już doczekać się nie mogę.Lata rozłąki pójdą w niepamięć.Tylko czy damy radę znowu żyć jak małżeństwo?Będziemy musieli pewnych rzeczy uczyć się od nowa.Ale co tam.Najważniejsze,że będziemy już razem.

      Po wizycie u ortopedy można powiedzieć ,że jesteśmy zadowoleni.Adrian zaskoczył lekarza swoimi umiejętnościami.Wyjęcie śrub z nóżek najprawdopodobniej na jesieni.Kolejny turnus rehabilitacyjny czeka nas w sierpniu.Wyjeżdżamy na trzy tygodnie.

      Większych zmian nie ma.Korzystamy z pogody i szykujemy się powoli do wielkiego wyjazdu na "zieloną szkołę".Ależ będzie atrakcji.

      Atrakcji i jednak trochę moich obiekcji,czy damy sobie radę.Czy Adrian jest już na tyle silny fizycznie,że podoła takiemu wyzwaniu.Taki jest los matek,że ciągle nad czymś się zastanawiamy.Ale czy warto?Czy nie jest czasem lepiej iść po prostu na żywioł i czerpać z życia to, co nam niesie?Czasami wydaje mi się,że ludzie,którzy tak właśnie żyją-z dnia na dzień żyją łatwiej.Nie przejmują się tym,co przyniesie im kolejny dzień.Jednak chyba nie wszyscy tak żyć potrafią.Najlepiej obudzić się rano i dopiero zaplanować,co będziemy dzis robić.Co nowego przyniesie nam kolejny dzień.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 kwietnia 2012 14:05
  • środa, 18 kwietnia 2012
    • Ruszamy ze zbiórką

      Ruszyła zbiórka funduszy na turnus dla Adrianka.Bardzo jest nam potrzebny.Wydaje mi się,że Adrian trochę zatrzymał się w miejscu.Rehabilitantka mówi,że jak będzie ciepło on się rozrusza.A póki co tylko w domu siedzi,pogoda niestety nie sprzyja nawet krótkiemu spacerkowi.Kwota potrzebna na turnus to 5000 zł.Ogrom pieniędzy,ale niestety takie są realia.Często,gdy ma się chore dziecko,liczy się na pomoc innych.Na szczęście ludzi "dobrego serca"nie brakuje.Mam nadzieję,że się uda.

      W zakładkach dodaję link do strony,na której przeprowadzana jest zbiórka dla Adriana.

      Jutro wizyta u ortopedy.I po raz kolejny muszę jechać na nią sama.No ale już chyba powinnam się do tego przyzwyczaić.100 km w jedną stronę z dzieckiem,któremu buzia się nie zamyka.A może tym razem będzie inaczej?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      środa, 18 kwietnia 2012 16:40
  • poniedziałek, 16 kwietnia 2012
    • "Moja" dwójka

      Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam kolejnego członka rodziny,a mianowicie moją bratanice Natalię.Adrian świata poza nią nie widzi.Czasem zastanawiam się,jak ta dwójka świetnie się rozumie.Mimo różnicy wieku,potrafią komunikować się w dla nas nie zrozumiały sposób.Być może wiele ich dzieli,ale łączy jedno-mózgowe porażenie dziecięce.Natalia również cierpi na to schorzenie,do tego jeszcze doszła padaczka lekooporna.A dokładniej mpd przez padaczkę.Dziś ma niespełna dwa latka.I znowu odwiecznie pojawiające się pytanie -dlaczego?Dlaczego brat również musi borykać się z chorobą dziecka?Czy nie wystarczy,że patrzył na siostrzeńca?No widocznie nie wystarczy.Adrian chodzi,mówi,jest inteligentnym dzieckiem,przed Natalią i jej rodzicami jeszcze bardzo długa droga.Czasem zadaję sobie pytanie-po co starać mi się o kolejne maleństwo,jaką mam pewność,że będzie zdrowe?A no nie mam żadnej.Kiedyś ktoś mi powiedział,że trzeba mieć na prawdę pecha w życiu,aby mieć dwoje chorych dzieci.A ja mam już tą dwójkę.Mimo tego,że Natalia biologicznie nie moja,ale tak jakby moja.Mam ją na co dzień,mieszkamy pod jednym dachem.Pomagamy sobie i wspieramy się,bo co innego nam pozostało.Łączy nas walka o własne dzieci,a lepsze jutro dla nich.Ale przeciez rodzina nie powinna sie łaczyc z takiego powodu.Dzieci powinny byc zdrowe,piękne...A i nasz kraj jakoś nie kwapi się,aby takim dzieciaczkom pomóc.Bo przecież oni potrzebują zdrowych dzieci,żeby miał kto pracować na emerytury.Tak,pomoc naszego kraju chorym dzieciom jest dalece w tyle w porównaniu z innymi krajami UE.No bo jak wyrehabilitować dziecko,za 670 zł miesięcznie?Koszt jednego turnusu wacha się od 2500 do 4500 zł.Dzieci potrzebują takich turnusów co najmniej trzech w roku.Rehabilitacja domowa,600 zł miesięcznie plus basen i hipoterapia liczona osobno.Grubo ponad 1000 miesięcznie.A nasz kochany pan T.....powie,że zmniejszyło sie bezrobocie.Tak,pewnie,że się zmniejszyło,bo większość młodych za granicę pracować wyjechała.

      Czasem zastanawiam się grubo nad tym samym.Czy nie lepiej było by nam w obcym kraju,niż w tzw.domu.Mówiąc lepiej mam na myśli leczenie dzieci,pomoc innych.

      Pomoc mamy,nie mogę powiedzieć,że nie,ale tylko i wyłącznie od ludzi dobrego serca.Dzięki takim wpłatom od serca na konta dzieciaków udało nam się w styczniu jechać na turnus,kolejny w sierpniu.

      Oj,jak ja bym była prezydentem!!!!Tak,można sobie pomarzyć.No cóż,życie lekkie nie jest,a jak komuś na początku życia pod górkę,to już się tak ciągnie do końca.

      A to już moje dwa Słońca.Dla takich chwil warto żyć.

      słonka

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 kwietnia 2012 15:01
  • czwartek, 12 kwietnia 2012
    • Do przodu...

      Tak,trzeba ogarnąć wszystko i iść do przodu.Niespodzianek mnóstwo ostatnio było-przyjazd szwagra,mężuś na święta również zjechał,co miało być nie możliwe.Jak widać nie ma takich rzeczy.

      Święta jak u wszystkich-zleciały nie wiadomo kiedy.Trzeba do rzeczywistości wrócić.Adrian radzi sobie dobrze,chociaż indywidualne nauczanie już go nudzi.Chce do szkoły,ale niestety będzie mógł dopiero we wrześniu.W przyszłym tygodniu czeka nas wizyta u lekarza,zobaczymy co będzie tym razem.Jestem dobrej myśli,ponieważ od ostatniej wizyty jest kolosalna poprawa.No i oby tak dalej,chociaż nie ukrywam,że wszystko w żółwim tempie idzie.Najważniejsze jednak ,że w ogóle idzie.

      We wtorek mężusia odprowadziłam na autobus i trzeba było znowy wrócić do codzienności.Samotności i pustki.Ale jak Bóg da,to już nie długo będziemy w końcu razem....Ale ciiiiiii!!!!!!

      Dzisiaj z samego rana kolejne badania.Pomału mam już tego wszystkiego dość.Trochę inaczej myślę o kolejnym dziecku,mam Adriana.A mając już jedno myśli się troszkę racjonalniej,inaczej.Nie ukrywam,że chcemy,ale nie mamy już na to takiego "parcia"jak za pierwszym razem.Dobrze wiem,że dzieci pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie.I z reguły zawsze wtedy,kiedy przestajemy sie o nie starać.Już przystopowałam,nic na siłę.Ale tak czy tak badania zrobić trzeba.Raz na jakiś czas każdemu jest to wskazane.

      Dzień dzisiejszy zapowiada sie super,mimo wczesnej pory pobudki.Jeszcze czeka nas rehabilitacja,a potem to już chyba tylko odpoczynek i być może jakiś spacerek.Niebawem wyjeżdżamy na "Zieloną szkołę" do Mikoszewa i jakby na to nie patrzeć, nasze chodzenie musimy szkolić i szkolić.Szkoda,że po takich większych wyprawach Adrian na nogi narzeka.Ale przyjdzie taki czas,że przestanie.Mam wielką nadzieję,że to już niebawem nastapi.Ale nie ma nic za darmo.Ciężka praca i ćwiczenia będą się ciągnęły za nami latami.

      Dziś mogę jednak wyjść z moim synem na spacer,chociaż niektórzy szansy na to nie dawali.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 kwietnia 2012 09:27
  • środa, 04 kwietnia 2012
    • Niespodzianka

      Ależ mieliśmy ostatnio niespodziankę.Długo wyczekiwany szwagier i wujek po 5 latach nas odwiedził.Jest w Anglii.Pewne sytuacje życiowe nie pozwalały spotkać nam się wcześniej. U nas ,u niego...Życie jest niestety ciężkie i nie jest nam dane być razem.Tak jak nie jest dane być mi z własnym mężem.Na co dzień,dzielić się każdym kłopotem.Kocham moich facetów bardzo-męża,najbardziej na  świecie,syna-chyba jeszcze bardziej,szwagier też ma udział w naszym życiu i w moich uczuciach również.Każdej kobiecie życzyłabym takich facetów wokół siebie,jakich ja mam.Dzisiaj chyba nic więcej nie napiszę.Łzy cisną się do oczu,rozstania są trudne.Czasem zadaję sobie pytanie-dlaczego tak jest?Dlaczego bliskie mi osoby są tak bardzo daleko?Dlaczego ze wszystkim muszę  radzić sobie sama?

      19 kwietnia czeka nas kolejna wizyta u lekarza.Dam radę?Pewnie tak!Ale co dalej?????

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      środa, 04 kwietnia 2012 22:52

Kanał informacyjny