Wpisy

  • poniedziałek, 27 maja 2013
  • czwartek, 16 maja 2013
    • Jaki los czasem lubi być przewrotny

      Zostało nam trochę ponad tydzień do terminu.Dzisiejsza wizyta pokazała,że teraz naszej Kruszynce na świat bardzo się nie spieszy.Ma jeszcze trochę czasu,ale jakby co scenariusz przez lekarza został już ułożony:

      -niedziela-KTG w szpitalu,jakby coś nie było tak jak powinno-zostajemy.Chociaż ta wizja ciągnie się za nami od dłuższego czasu

      -kolejna wizyta 22 maj-jeśli do tego czasu nie urodzę

      -po wizycie czekamy do terminu

      -26 maj-jeśli nic się nie wydarzy,nadal czekamy do 31 i wtedy już na pewno mamy zgłosić się do szpitala

      Ciężko powiedzieć oczywiście,czy scenariusz zostanie dopięty na ostatni guzik,no bo przecież kiedyś musimy się "rozpakować" :)

      Ciszymy się nadal każdym dniem,chociaż już chciałabym zobaczyć i przytulić naszą Kruszynkę.

      Od jakiegoś czasu po głowie ciągle krąży mi data 22 maj,że to właśnie będzie dzień narodzin naszego drugiego dziecka.Jeśli to się sprawdzi,to będę mogła o sobie powiedzieć WIEDŹMA.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Jaki los czasem lubi być przewrotny”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 maja 2013 16:52
  • piątek, 03 maja 2013
    • Nasza codzienność

      Codzienność zaczęła nas chyba przytłaczać,przeplatana czekaniem na maluszka.Z niecierpliwością czekam na powrót M…,który jeszcze załatwia sprawy firmowe.Mam tylko ogromną nadzieję,że zdąży przed finałem.Niby to tylko dni,bo ma być w poniedziałek wieczorem,ale jednak wstając codziennie rano przez głowę przechodzi mi myśl:”uff,jeszcze nie urodziłam”.Co raz częściej łapę się na tym,że chciałabym już mieć wszystko za sobą, odpocząć psychicznie. O odpoczynku fizycznym to chyba raczej nie będzie mowy.

       

      Zmęczyła mnie ta ciąża.Wiem,nie brzmi to zbyt optymistycznie.Czuje się już naprawdę bardzo zmęczona.I nie chodzi tu o powiększający się brzuszek.Stres towarzyszący nam od początku był straszny.Troszkę odetchnęłam po 31 tc,ale to dosłownie odrobinę.Wcześniej martwił mnie wcześniejszy poród,teraz chciałabym,aby wszystko dobrze się skończyło i nasza córeczka urodziła się zdrowa.Chciałabym poczuć, jak to jest mieć zdrowe dziecko,bez problemów na starcie,bez nerwów i komplikacji.Oj,chyba za dużo tych „chciałabym…”

      37 tygodni za nami.Czuję,że to już niebawem nastąpi, a i chyba moje ciało do tego wielkiego wydarzenia przygotowuje się. Lekko twardnieje brzuszek, zwłaszcza jak wstaję z łóżka. Nie jest to bolesne-raczej dość nie przyjemne. Od czasu do czasu jakieś lekkie skurcze się pojawiają.

      Wszystkim chyba te ostatnie tygodnie dają się już we znaki.M…nie okazuje,ale wiem,że też strasznie się denerwuje.Adrian ma jakieś dziwne sny.Chyba już troszkę przestały przerażać go nadchodzące zmiany.W gruncie rzeczy dobrze,że maleństwo przyjdzie na świat przed wakacjami.Będzie miał więcej czasu na poznanie rodzeństwa.Trochę mu nawet to wszystko jest na rękę.W związku z zagrożeniem musieliśmy odwołać dwa turnusy na ten rok.Pierwszy miał być w kwietniu-ten jeszcze nie był taki straszny.Miejsce fajne,a i Adrian mile wspomina pobyt tam.Drugi miał być tradycyjnie w sierpniu w Busku.Tam niestety Adrian jeździć nie lubi.Złe skojarzenia,operacje,no i jeździmy tam  od siedmiu lat.Mimo wspaniałych osób tam poznanych nie pałał nigdy radością na wieść o wyjeździe na "Górkę".Może jeszcze tam pojedziemy w przyszłym roku,jeżeli będzie taka możliwość.Z tego co wiem,jak wszędzie tak i na „Górce” nie dzieje się dobrze.

      Jak to dalej będzie ,czas pokarze.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Nasza codzienność”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      piątek, 03 maja 2013 19:25

Kanał informacyjny