Wpisy

  • piątek, 29 czerwca 2012
    • Początek wakcji

      Cenzurka już w kieszeni i można odetchnąć.Rok szkolny za nami ciężki,powiedziałabym  nawet,że bardzo.Ale daliśmy radę i to jest najważniejsze.Potrzebujemy odpoczynku,a najlepiej to jakiegoś wyjazdu na kilka dni.Ja na pewno go potrzebuję.Niestety,nie jest to proste w realizacji.Codzienność jest z lekka przytłaczająca,ale co tam.Wstaje się rano i znowu ma się chęć do pracy wykonywanej codziennie rutynowo.

      Czasem zastanawiam się,jakby to było gdybym była kobietą pracującą.I od razu do głowy nasuwa się myśl,że nie miałabym tyle czasu dla dziecka ile potrzebuje.Problemy w pracy byłyby na pewno,bo co rusz jakieś wyjazdy z Adrianem-a to turnus,a to wizyta u lekarzy.

      W dniu,kiedy dowiedzieliśmy się,że Adrian jest chory podjęliśmy decyzję,że jedno zajmuje się dzieckiem,drugie zarabia na rodzinę.Z bólem serca rozmawiałam z moim kierownikiem i poinformowałam go,że do pracy nie wrócę.Moje stanowisko nadal na mnie czekało.

      Ciężko patrzy się na zaharowującego się małżonka.Lata już nie te,siły tez nie takie jak 10 lat temu.Bardzo chciałabym mu jakoś pomóc,ale nie ma innej możliwości. Tyle rzeczy przeszło mu obok.Nie widział wyżynającego się pierwszego ząbka,nie widział pierwszych samodzielnych kroków Adrianka.A to niestety nigdy już nie wróci.

      Podziwiam kobiety wychowujące chore dzieci i pracujące na etacie.Ja nie dałabym rady.Może kiedyś...Adrianek jest już starszy,bardziej samodzielny.Tylko kto teraz przyjmie do pracy kobietę po 30 z minimalnym doświadczeniem???Pracodawcy potrzebują młodych,dyspozycyjnych i najlepiej bez dzieci,bez obowiązków.

      Założę własną firmę...Ot co.

      Oj,czasem tak człowiek siedzi i naprawdę różne myśli do głowy przychodzą.Cieszę się z tego co mam.A mam wiele-cudowne dziecko i kochającego męża.Tylko,że natura człowieka jest dziwna.Zawsze chce się więcej i więcej.

      Z Adriankiem wszystko jest w porządku.Idzie do przodu,rehabilitacja przynosi zamierzony efekt.Nie mniej jednak życie dzisiaj jest ciężkie i z dnia na dzień jest coraz gorzej.

      Bardzo cieszą mnie osiągane przez Adrianka sukcesy.Z dziecka po przejściach robi się prawdziwy mądrala.Patrząc na inne dzieci w jego wieku odkrywam,że moje dziecko na prawdę jest inne.I to nie inne z powodu swojej niepełnosprawności.W rozmowach potrafi używać sformułowań jak dobrze wykształcona dorosła osoba.Nauczyciele bardzo lubią z nim rozmawiać.Czasem można to robić godzinami.A i koledzy prowadzą z nim długie dyskusje.Z reguły koledzy starsi.Więc jak tu się nie cieszyć,skoro ma się inteligentne,mądre dziecko.Tylko się cieszyć.

      Jak bywało już bardzo źle z Adriankiem,zawsze powtarzałam sobie,że niektórzy mają gorzej.Może to nie etyczne,ale w jakiś sposób ta myśl pozwalała mi stanąć na nogi.

      A często tak niestety bywa,że niektórzy maja gorzej.Więc czerpię z życia co się da.Trzeba twardo stąpać po ziemi jeśli do czegoś się dąży.A ja już prawie swój cel,który sobie postawiłam jeśli chodzi o Adriana prawie osiągnęłam.Jeszcze nie do końca,ale nadal dzielnie nad tym pracujemy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Początek wakcji”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      piątek, 29 czerwca 2012 15:31
  • poniedziałek, 25 czerwca 2012
    • Wpis bez tytułu

      Jakiś czas nas nie było,ale mam nadzieje,że to tylko chwilowy przestój.Codzienna rehabilitacja troszkę czasu nam zajmuje.Nie mniej jednak są tez przyjemności.A na dowód tego kilka fotek.

      dzieci

       

      dzieci

      Adrianek uwielbia spędzać czas z Natalią.A i ona jakoś nie protestuje.Czasem rozumieją się bez słów.Adrian wie,kiedy trzeba przynieść pieluchę,kiedy potrzebuje przytulenia czy zainteresowania się nią.Bardzo dużo ich łączy.Zastanawiam się,jakim starszym bratem byłby Adrian,gdyby miał rodzeństwo.I widząc po zachowaniu do Natalii wiem,że byłby świetnym starszym bratem.Jest już bardzo samodzielny.Operacje przyniosły pożądany efekt.Teraz tylko prosić Boga o cud nam zostało,aby marzenie Adriana o byciu starszym bratem się spełniło.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 czerwca 2012 13:58
  • czwartek, 21 czerwca 2012
    • Strona dla Natalii

      Siedziała,kombinowała no i wykombinowała.Jakiś czas temu stworzyłam stronkę dla Adrianka.Jej link w zakładkach.Nawet nie wiedziałam,że tyle osób na nią trafi.Więc pomyślałam,że może i Natalce taka stronka by sie przydała.Niby nic,a czasem może tak wiele.

      Zamieściłam informacje,które są wydaje mi się wystarczające.Być może znajdzie sie osoba,która w jakiś sposób będzie mogła pomóc.

      http://natalia-herman.manifo.com/

      Lato u nas w pełni i z niedowierzaniem słucham opowieści innych.U nich leje i leje,a u nas iście afrykańskie lato.O 11 rano w słońcu było 50 stopni.Skala termometra się kończyła.Nie bardzo da się wysiedzieć przy takiej temperaturze.Chłodzimy się jak możemy,ale na niewiele to się zdaje.Nawet zupa stygła 45 minut.

      Adrianek za tydzień idzie po odbiór świadectwa.Jestem z niego bardzo dumna.Mimo wszystkich niedogodności,jakie miał w mijającym roku szkolnym,udało mu się zakończyć klasę czwartą ze średnią 4,2.Nie jest to szczyt jego możliwości.Obiecał mi,że postara się zdać z czerwonym paskiem.no cóż,nie udało się.ale nic straconego.Może następnym razem.

      Nie nie,to nie matka zabiegała o ten pasek.Żeby nie było,że sadystyczna jestem i dziecko widzę tylko w książkach.Adrian to bardzo ambitne dziecko.I jak już sobie coś zaplanuje,musi to dojść do skutku.Więc i pasek był w tych planach.Następnym razem...

      Bardzo się cieszę,że tak świetnie sobie poradził.wiele osób na jego miejscu załamałaby się.No bo po co się uczyć skoro gipsy na nogach przez dwa miesiące,kolejne wyjazdy na rehabilitację( czasem z jednego wracaliśmy,za tydzień kolejny).Nieobecność w szkole i ogromne zaległości przez niedopatrzenia innych osób.

      Tak ktoś mógłby się poddać ,ale nie moje dziecko.Ma taki ogrom siły w tym małym ciałku.Skąd to wszystko się bierze.

      Pamiętam pewien dzień,gdy leżał w inkubatorze,z tymi rurkami,kablami i ciągle piszczącym monitorem.Było źle.Ale jak się urodził i zaczął płakać pomyślałam,że da radę,że jest dzielny i silny.I tak też było.Gdy już było na prawdę źle przyszła pani doktor,wszystko nam wyjaśniła i kazała się modlić o cud.

      Kolejne dwa dni to jakiś koszmar,który pamiętam jak przez mgłę.A może nie chcę pamiętać.Nadszedł przełom.Udało się sprowadzić lek z Wielkiej Brytanii.Lek który działał i uratował nasze dziecko.Ale czy to tylko lek????

      Pamiętam słowa,które usłyszałam,nie wiem już od kogo.Stałam przy inkubatorze patrząc na mojego szkrabka ważącego nie cały kilogram.I ktoś powiedział-"Wasz synek jest silny,tak bardzo chce być z wami,że się nie poddał i walczył.Cudem mu się to udało".

      Czy to był nasz wymodlony cud???Lekarze nie wiedzieli,jak to wszystko było możliwe.Nie zaraził się ode mnie cytomegalią,a miała pokonać go jakaś sepsa?!Nic z tego.

      I coś z tego ducha walki jest w nim do dzisiaj.Pokazuje to na każdym kroku.A z chorobą walczy już jedenaście lat.Już albo dopiero.Dla nas jest to długo,dla innych mających starsze dzieci-nie.

      Nie poddaje się i to jest najważniejsze.On się nie poddaje,a i my razem z nim.Bo cóż byłoby warte życie bez kilku dni pod górkę.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Strona dla Natalii”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 czerwca 2012 20:30
  • wtorek, 19 czerwca 2012
  • poniedziałek, 18 czerwca 2012
    • Parno i niedzielnie

      Wczorajszy dzień to jakiś koszmar.Bardzo gorąco,duszno,ponad 30 stopni w cieniu.Po obiadku,który ledwo co wcisnęliśmy w siebie zapadła decyzja o wyjeździe na lody.Spotkaliśmy tam chrzestną Adrianka,której już bardzo dawno nie widzieliśmy.Pogadaliśmy,wypiliśmy kawkę u ciotki w domku.Adrian miał mega atrakcję.Ciocia jest w posiadaniu dwóch kociaków-Miki i Kreska.Co rusz któraś do niego podchodziła,obwąchiwała i chciały się przytulać.

      Opowieściom nie było końca.W końcu długo się nie widzieli i trzeba było zaległości nadrobić.Po powrocie do domku zrobiło się chłodniej.Obawiałam się nawet burzy,bo coś na niebie nie ciekawie się zrobiło.Ale udało nam się jeszcze zagrać w piłkę na ogrodzie,no i z psiakiem wyjść na spacer.

      Ogólnie niedzielny dzień można zaliczyć do udanych.Dzisiaj od rana zajęcia-9 rehabilitacja,10.30 angielski.Zajęcia szkolne jeszcze tylko tydzień.Ze wszystkich przedmiotów Adrianek spokojnie wszystko nadrobił i będzie miał o tydzień dłuższe wakacje.A we wrzesniu znowu "witaj szkoło".Znowu albo nareszcie.Indywidualne nauczanie ma swoje złe i dobre strony.Może zacznę od tych złych.Otóż brak kontaktu z rówieśnikami-chociaż niektórzy koledzy i koleżanka często przyjeżdżali do Adrianka.Nie mniej jednak to nie to samo co szkoła.Obcy ludzie po kątach ci zglądają,a i nie bardzo jak od dziecka,że tak powiem odpocząć można.Widzę,że Adrianek po prostu tęskni za szkołą.No i chyba rodzicielki też ma czasem powyżej dziurek w nosie.

      Pozytywne strony tego aspektu-Adrian szybciej nadrobił program,nauczyciele poświęcali więcej czasu tylko jednej osobie.Czego nie rozumiał miał tłumaczone nawet po trzy razy.

      Nie ma to jednak jak szkoła.Zawsze można coś spsocić i na dodatek matka nie pilnuje.

      Planów wakacyjnych u nas brak.Planów wyjazdowych oczywiście i wypoczynkowych.Cały lipiec rehabilitacja domowa dwa razy w tygodniu,pewnie jeszcze basen.Byłaby i hipoterapia,ale jakos boję się na nią zdecydować po ostatniej operacji Adriana.Śruby nadal tkwią w nogach,a jednak wolałbym,aby nie przeciążał ich bardziej niż jest to konieczne.

      Sierpień-kolejny wakacyjny miesiąc-6 wyjeżdżamy na trzy tygodnie na turnus do Buska do szpitala "Górka".To już będzie nasz dziesiąty raz.

      A na koniec cudowny uśmiech mojego mężczyzny.

       adrian

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 czerwca 2012 11:39
  • sobota, 16 czerwca 2012
    • No i znowu nic

      I tym razem mogę zapomnieć o byciu kolejny raz mamą.Po cichutku myślałam,że tym razem się udało.A tu znowu rozczarowanie.Tym bardziej,że wczoraj przy porządkowaniu dokumentów znalazłam zdjęcie z usg,kiedy czekaliśmy na Adrianka.16 tydzień.

      Człowiek czeka,zastanawia się i pomału traci nadzieję.Latka lecą,Adrian coraz większy i różnica między dziećmi będzie ogromna.Jeśli w ogóle kiedyś będzie kolejne dziecko.

      Myślałam na początku naszych staranek,że pójdzie gładko.O Adrianka staraliśmy się półtora roku,no to przecież teraz dłużej czekać nie będę.Bach i już.Nic bardziej mylnego.Czwarty rok  nic.Mam już dość.Faszerują mnie tą chemia i nic z tego.Może gdyby mąż był na miejscu byłoby inaczej.Niemniej jednak przyjechał specjalnie na ten dzień,wyliczony przez lekarza.I też nic.

      Pamiętam jak z pierwszą ciążą nic nie wychodziło,patrzyłam na małe dzieci i rodziców z wózkami i potrafiłam w środku miasta się rozpłakać.Wiem,wiem instynkt mi się załączył.Teraz zazdroszczę brzuchatym kobitkom,że mają taki słodki ciężar przed sobą.

      Dzisiaj po raz kolejny złość,gorycz porażki czuję.To jest w jakimś stopniu dla mnie porażką.Po raz kolejny się nie sprawdziłam.A ktoś by mógł powiedzieć-co ta za problem zajść w ciążę.A ja mogę powiedzieć,że ogromny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „No i znowu nic”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      sobota, 16 czerwca 2012 09:29
  • piątek, 15 czerwca 2012
  • niedziela, 10 czerwca 2012
    • Wiem,że...

      ...czasem czytając moje wpisy ktoś może pomyśleć,że tylko biadolę i biadolę.Wcale tak nie jest.Chyba...Zaczynając przygodę z kolejnymi internetowymi kartkami pamiętnika,wiedziałam,co chcę tu pisać.Nasze życie jest pełne niespodzianek,nie zawsze tych dobrych.W trudnych chwilach przelanie myśli,rozczarowań na komputerową kartkę papieru bardzo pomaga.Nie o wszystkim można rozmawiać,nie o wszystkim chce się powiedzieć.No i to jest własnie dziwne.Z nikim nie chce się rozmawiać,atu się pisze wiedząc,że czyta mnóstwo ludzi.Dobre rady są dobre,ale nie którzy potrafią człowieka podnieść do pionu i dać solidnego kopniaka.

      Na pewno wiele z Was pisze właśnie po to,aby dać upust emocjom.I na pewno wiele z Was przekonało się,że to pomaga.

      Bardzo żałuję,że nie znałam tylu wspaniałych osób te kilkanaście lat temu,kiedy zostałam mamą.Było by mi wtedy o wiele łatwiej.Ale mimo tych wszystkich przeciwności mam nadal siłę.Chociaż są takie dni,że nie chce mi się nic robić,kompletnie nic.Jednak tak się nie da.Każda matka,każda kobieta wie co mam na myśli.Ostatnio źle się czuję z tymi obowiązkami,które mam na głowie.Po prostu czasem nie daję rady.Bardzo brakuje tej drugiej osoby.

      Czytam o piknikach rodzinnych,o cudownie rodzinnym weekendzie,z mężem,żoną,dziećmi...i najzwyczajniej w świecie jest mi przykro.Ja nie wiem co to rodzinny wyjazd,weekendowy,co to wspólny niedzielny spacer.Ale się nie daję i walczę.Teraz to już chyba sama ze sobą.

      Ostatnie moje wpisy można uznać za "biadolenie",ale o czym tu pisać,jak nie biadolić,jak nie jest dobrze w naszym życiu.Na prawdę chciałabym kilku miesięcy-a może nawet nie,żeby nie wymagać za wiele.Kilku tygodni normalnego życia.Można tylko pomarzyć...

      Czy mam się z czego cieszyć?Oczywiście,mam Adrianka i to jest największe moje szczęście jakie od życia dostałam.Radosny,mały człowieczek.Tyle w życiu przeszedł,a czerpie nie wiadomo skąd tą pozytywną energię.Czasem mam wrażenie,że on ma tak niesamowitą chęć do życia,że nawet jeśli jednego dnia coś nie pójdzie po jego myśli,mówi sobie-"jutro będzie lepiej".

      Bo przecież jest lepiej.Miał nie chodzić-chodzi,nie mówić-mówi.Czego chcieć więcej.

      Każdego dnia wstając rano,czekając na telefon albo go wykonując,czekam na to jedno zdanie.Wystarczyłoby nawet jedno słowo.A tu nadal cisza.

      Pewnego dnia Adrian oglądał program w telewizji o euro-sierotach.I zapytał,czy on tez nią jest.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że takich dzieci jest coraz więcej.Ojciec albo matka za granice za chlebem jada.Czasem zdarza się,że oboje.Ile małżeństw rozpadło się przez taką sytuację.Przykład mam u znajomego,z którym znamy się od lat.Na pozór szczęśliwe małżeństwo,dwójka dzieci,a skończyło się rozwodem.Zdrada,samotność,być może słabość psychiczna,a może po prostu zmęczenie cała zaistniałą sytuacja.

      No i właśnie po to powstał blog.Rozgadałam się,a może rozpisałam,po biadoliłam i już mi lepiej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wiem,że...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 czerwca 2012 21:14
    • Pasja,smutek i takie tam

      Jeśli chodzi o pasję,to Adrian nadal trenuje swoje umiejętności fotoreporterskie.Mam tylko nadzieję,że nie jest to krótkotrwałe.Najbardziej lubi fotografować przyrodę.Chociaż i zwierzaki też nie źle mu wychodzą.

      drzewo

       

      Co do męża,no cóż,dzisiaj pojechał z powrotem do pracy.Interwencja rehabilitantki i obklejenie placów plastrami trochę pomogło.Okazało się,że przez fizyczna pracę,ciągłe dźwiganie ma bardzo nadwyrężone mięśnie.W sumie jest ich kilka,ale niestety nazw nie pamiętam.Jak będzie w pracy?No cóż,na pewno nie ciekawie.Ale nie da się nic nikomu przetłumaczyć,a tym bardziej zrobić coś na siłę.

      Moje argumenty co do jego powrotu do domu znowu spaliły na panewce.Cały czas mówi,że chce,ale nic w tym kierunku nie robi.Przez ostatni czas ,jak był na urlopie miałam wrażenie,że trochę się od siebie oddalamy.Wcześniej było inaczej.Może jakiś kryzys nas dopadł.Nie wiem.Najgorsze jest to,że nic do niego nie dociera.Kiedyś myślałam-wiem,że to głupie-że jakby coś mi się stało,może wreszcie poszedł by po rozum do głowy i do nas wrócił.Gdybym nie miała Adriana,może pomogłabym w tym???Ale mam dziecko i muszę myśleć o nim.Kto się nim zajmie,jak mnie w domu zabraknie?

      Różne myśli do głowy czasem mi przychodzą.Ale z drugiej strony,jak patrzę na małżeństwa,które są na co dzień ze sobą i ich kłótnie,o błache czasem sprawy,to nie wiem co jest lepsze.Kolejny argument,którego nadal się używa,to co robić w Polsce?Iść do pracy za 1500 zł i z czego żyć?Za co dalej leczyć dziecko?

      Jakie to życie jest ciężkie!Chciałabym chociaż rok mieć z górki.Żyć bez większych problemów i kłopotów,nie myśleć za dużo.

      A tu jest coraz gorzej,ciężej na duszy i w sercu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 czerwca 2012 13:15
  • środa, 06 czerwca 2012
    • W skrócie

      Oj,brak czasu na wszystko.W zeszłym tygodni mężuś na urlop przyjechał.Bardzo się cieszę ,że możemy choć trochę pobyć ze sobą,ale i martwię jednocześnie.Kłopoty zdrowotne dały się we znaki.Nic nie chciał mówić,aby mnie nie martwić,ale dobrze nie jest.Kręgosłup nie wytrzymuje przeciążenia.Są takie dni,że z łóżka wstać nie może.W pracy wzywali pogotowie,nie mógł się podnieść.Zastrzyki w kręgosłup pomogły na chwilę.Najgorsze jest to,że nie można mu nic wytłumaczyć.Proszę,żeby dał już sobie spokój z tą pracą,że jest to znak,aby wrócić do domu i zadbać o własne zdrowie.Ale facet,jak to facet.Musi rodzinę utrzymać.Chyba wczoraj coś do niego dotarło,bo powiedziałam,że mam już niepełnosprawne dziecko,nie chce mieć i męża.Jutro był w planach wyjazd do pracy,ale dzisiaj maż stwierdził,że nie da rady jechać 12 godzin za kółkiem.Co będzie dalej,nie wiem.

      Co do Adrianka,to ma się świetnie.Każdą wolna chwile spędza z tatą.Świetnie się rozumieją,mimo tego,że właściwie wychowuje się bez ojca.I bardzo mnie to cieszy.Bardzo czeka na przyjazd taty.Ostatnio czekał do 24,żeby chociaż na chwile z nim się zobaczyć.

      Dni mijają nam szybko,czasami zdecydowanie za szybko.Ale jesteśmy razem i to jest najważniejsze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „W skrócie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      środa, 06 czerwca 2012 16:21

Kanał informacyjny