Wpisy

  • czwartek, 29 sierpnia 2013
    • Czas pędzi jak szalony

      Jak nam się żyje? Inaczej.Życie z chorym i zdrowym dzieckiem różni się diametralnie.

      Wiktoria to oaza spokoju i radości.Adrian natomiast straszny nerwus.Ale inna ciąża,inne dzieci. Powtarzam się już chyba.Większość czasu spędzam z dziećmi sama.Chodzimy na spacerki,chociaż czasami brakuje mi kontaktu z innymi ludźmi.Szybkie zakupy to nie to samo.Godzinka i trzeba być z powrotem w domu.Nie żebym narzekała.Kocham swoje dzieciaczki i wielką radością jest dla mnie spędzanie czasu z nimi.Ale czasem taka chwilka dla naładowania akumulatorów też by się przydała.

      Chciałabym móc się wyłączyć na chwilę,nie słyszeć nic ani nikogo,zanurzyć się w krainę dobrej książki…Ta,mogę zapomnieć.Czasem nie wiem w co ręce wsadzić,ale tak maja pewnie wszystkie mamy.Jak syn nam podrastał,mogliśmy mieć czas dla siebie.Nie wymagał już tak dużej naszej uwagi,świetnie dawał sobie radę sam.I wtedy czegoś nam brakowało.Znowu poczułam pustkę,jak wtedy,gdy byliśmy jeszcze tylko we dwoje.I chyba właśnie to uczucie przerażało mnie.Nie czułam się gotowa na kolejną ciążę,chociaż bardzo chciałam mieć drugie dziecko. Nie wiem ,czy ktoś mnie zrozumie,ale tak właśnie wtedy czułam.Bałam się,cholernie się bałam.Kiedyś bardzo mądra osoba powiedziała,że najgorzej jest zdecydować się na ciążę,bo później już samo „bycie w niej” nie jest takie straszne.Powiedziała to mama wcześniaka.Godziny rozmyślań i w końcu decyzja zapadła.Ale jak to zwykle bywa nie szło nic po naszej myśli.

      Teraz jestem bardzo szczęśliwa,choć czasem ogromnie zmęczona.Nasza córa czasem potrafi dać nam w kość.Jak każdy ma lepsze i gorsze dni.

       

      Co do Adriana mam złe przeczucia.Botulina chyba po raz kolejny nie zadziałała tak jak powinna.Prawa noga nie jest zła,za to lewa-dramat.Boję się kolejnej operacji,nie chcę,aby znowu cierpiał.Wiem,że to dla jego dobra,ale jak mu to wytłumaczyć,skoro tyle już w życiu przeszedł.Widzę,że się stara,ale czym szybciej rośnie,tym nogi sa gorzsze.Kolejna perspektywa operacji wisi nad nami jak czarne chmury.Staram się nie myśleć o tym często,ale przecież w ogóle się nie da.W tym roku nie udało nam się nigdzie wyjechać.Teraz pluje sobie w brodę,że może powinnam coś zorganizować.Z drugiej strony od sześciu lat miał w końcu wakacje nie przeplatane wyjazdem turnusowym.No i jak nie jedno,to drugie .I tak źle i tak nie dobrze.Kolejny turnus zaplanowany dopiero na przyszły rok w prywatnym ośrodku.Mam tylko nadzieję,że do tego czasu nic się nie wydarzy i uda nam się tam dotrzeć,pewnie we trójkę.

      Chłoniemy ostatnie dni wakacji,ale mimo tego,że się kończą,wcale nie czuję się wypoczętą.Czas pędzi nam jak szalony.Pamiętam hardkorowy dojazd do szpitala w wykonaniu mojego M… na porodówkę,a to już jutro nasze Szczęście kończy trzeci miesiąc.Nie wiadomo kiedy,a zacznie raczkować,chodzić…

      Nie zdążę tym wszystkim się nacieszyć…

      wika

      dzieci


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 sierpnia 2013 17:22

Kanał informacyjny