Wpisy

  • wtorek, 09 kwietnia 2013
  • środa, 03 kwietnia 2013
    • 32 tygodnie i rombek tajemnicy został odkryty

      Kolejna wizyta lekarska za nami.No i niespodzianka w końcu sie pokazała.Będzie nas dwa na dwa :)Malutka waży 1900 g .Lekarz mówi,że niby troszkę za mało,ale nie będziemy sie tym martwić.Za trzy tygodnie kolejna wizyta i kolejne pomiary.Krążek trzyma się dobrze i w pełni spełnia swoje zadanie.Oczywiście nadal musimy się oszczędzać.Chłopaki ciesza się bardzo,bo chyba im bardziej na tej dziewczynce zależało.Mnie tam wszystko jedno,byleby dotrwać do końca,szczęśliwie i szybko urodzić :)

      Jestem troszkę spokojniejsza.Już tydzien dłużej nasza kruszynka jest w brzuszku niż Adrianek.Co nie zmienia faktu,że nadal liczymy każdy dzień.

      Święta minęły nam niestety chorobowo.Adrian rozłożył się w piątek,wysoka temperatura no i oczywiście antybiotyk.Leżał biedny przez całe święta.Jakby nam ktoś dziecko podmienił.Zawsze żywy i wesoły,wszędzie go pełno,a przez te kilka  dni leżał plackiem.Bez sił i energii.Na szczęście antybiotyk zadziałał i dzisiaj znowy nasze dziecko wróciło.W domu głośno i Adrian wszędzie.Mimo to i tak do końca tygodnia posiedzi w domu.

      Pogoda niestety u nas iście zimowa, a nie wiosenna.To jest chyba głównym powodem chorób.Dzisiaj spadło mnóstwo śniegu.Chyba wszyscy maja już dość zimy.A tu porognozy słyszę,że do końca kwietnia ma tak być.Mam tylko nadzieję,że nasza Niunia urodzi sie jak już będzie ciepło :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „32 tygodnie i rombek tajemnicy został odkryty”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      środa, 03 kwietnia 2013 16:25
  • środa, 20 marca 2013
    • Pessarowa ciężarówka

      Wczoraj dołaczyliśmy do grona "pessarowych cięzarówek".Niby szyjka od badań w szpitalu nie skróciła sie,ale ma mniej niż 3 cm.Lekarz podjął decyzję o założeniu krążka(pessarium).Dzidzia strasznie pcha się główką na szyjkę,co może powodować szybsze skracanie,a w efekcie również rozwarcie.Pessar zakupiony juz dwa tygodnie temu,więc decyzja została podjęta.Lekarz stwierdzil,że może troszkę na wyrost,ale bał się zostawić szyjkę bez zabezpieczenia.Tym bardziej,że nie da się przewidzieć co będzie za dzień,dwa lub tydzień.może byłoby juz za późno.A tak to i ja i on czujemy sie troszke pewniej z tym krążkiem.Samo założenie nie bolesne,chociaż troche nieprzyjemne.No i wczoraj pojawiło sie plamienie,oczywiście lekko spanikowałam,ale tak podobno może być.Toż to ingerencja bezpośrednio na szyjkę.Dzisiaj jest już dużo lepiej.Kręcioch daje się we znaki zwłaszcza wieczorem.Brzuch faluje na wszystkie strony.

      Imprezka urodzinowa Adrianka udała się.Zadowolony ze spotkania z kolegami,tortu i prezentów.Goście rozeszli sie dopiero po 19.Ale przeciez najwazniejsze jest szczęście dziecka

      .Co raz częściej zaczyna mówić o tym ,co nas czeka i chyba trochę boi się pewnych zmian,które nastapią.Zresztą my też.Adrian to mądry dzieciak i po swojemu coś tam sobie w tej główce układa.Dobrze,że potrafi przyjść i powiedzieć co go gryzie,z czym ma problem.No bo czasem wielkie problemy wydają się małe po rozmowie z zaufaną osobą.Tak mi się wydaje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pessarowa ciężarówka”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      środa, 20 marca 2013 12:51
  • piątek, 15 marca 2013
    • 30 tygodni

      Jak ten czas szybko płynie.Już 30 tydzień.Wyniki badań są w porządku,posiew wyszedł negatywnie.Dni jedne sa lepsze,inne gorsze.W środę straszne skurcze,cały dzień przeleżałam i faszerowałam się lekami.W głowie ciągle miałam myśl,że znowy czeka nas szpital.Na szczęście po lekach przeszło,ale strach był ogromny.Chcę już świąt,rodzinnego odpoczynku no i spokoju.Maleństwo waży prawie 1200g.Tak było w 28 tygodniu.Ależ mi się banan zrobił,gdy przy badaniu usg usłyszałam wagę.Po sterydach,które dostałam na szybszy rozwój płuc maluszka, podobno dzieciaczki szybciej rosną.Jeszcze tylko conajmniej siedem tygodni wytrzymać.

      Dzisiaj czeka nas imprezka urodzinowa.Mnóstwo dzieciaków zaproszonych przez Adriana.Mam nadzieje,że jakoś ten dzien przeżyję.Torcik zrobiony,szampan (oczywiście Piccolo) zakupiony.Oj,będzie sie działo.

      30tc

      30tc

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „30 tygodni”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      piątek, 15 marca 2013 11:26
  • niedziela, 10 marca 2013
    • W domku

      Wróciliśmy ze szpitala.Nie ma jeszcze tragedii z ta moją szyjką,ale jednak mój lekarz naprawdę dmucha na zimne.W 17 tc miała długość 3,65 cm,teraz jest 2,9 cm.Więc trochę się skróciła przez te parę tygodni.Posiew oczywiście został pobrany z racji ewentualnego założenia krążka.Dostawałam magnez w kroplówkach,luteinę na podtrzymanie i nospę.Oprócz tego dwa zastrzyki sterydowe przyspieszające rozwój płuc u maleństwa.W piątek był u mnie mój lekarz i tez mnie trochę uspokoił,że nie jest jeszcze tragicznie i że można z tym krążkiem jeszcze poczekać.Dzisiaj przy badaniu inny lekarz powiedział to samo.Będziemy się martwić,ale nie za bardzo jak szyjka skróci się do 2,5 cm.Wtedy zakładamy krążek i czekamy.Więc opinie trzech niezależnych lekarzy powieliły się i jestem troszkę spokojniejsza.Oczywiście oszczędny tryb życia jak najbardziej zalecany,wizyta u mojego lekarza za półtora tygodnia i zobaczymy co dalej.No i nasza dzidzia waży już prawie 1200g, więc już jest większa niż Adrian w dniu narodzin.Strach oczywiście jest nadal,bardzo mocno wsłuchuję się w swoje ciało.Mimo to myślę pozytywnie,no bo co mi pozostało.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „W domku”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 marca 2013 10:59
  • poniedziałek, 04 marca 2013
  • sobota, 02 marca 2013
    • Bo maleńkie serduszko wiele może...

      Zaczynamy 28 tydzień.Dolegliwości towarzyszące nam od początku ciąży nie dają o sobie zapomnieć.Skurcze,ucisk w dole brzucha i całodzienne leżenie powoli zaczynanam wchodzić w krew.Co się z tym wiąże nie potrafimy cieszyć się ciążą tak jakbyśmy tego chcieli.Tak jak robią to inni.W naszych głowach ciągle rodzi sie myśl,aby dotrwć do końca i urodzić zdrowego maluszka.Takie myśli mają pewnie wszyscy przyszli rodzice,ale gdy ma się na co dzień styczność z chorobą i cierpieniem dzieci,troszkę inaczej do tego się podchodzi.I nie mam na myśli przeziębienia z temperaturą.Zrozumieją mnie pewnie ci,którzy wiedzą ,co to znaczy budzić się każdego dnia ze świadomością,że musimy mieć zapas energii i siły,której czasem po prostu brakuje.Każdego wieczora kładziemy sie spać z prośbą na ustach o jutrzejszy lepszy dzień.

      Mimo wszystko posiadam coś,czego może innym brakuje.Mam cudownego synka,który codziennie pokazuje jak bardzo jestem dla niego ważna.Czasem zbuntuje się,zacznie sie między nami wymiana zdań,ale już za chwilę jest super.Sobotnie śniadanka mówią wszystko.Ktoś powie,co tam śniadanie.Dla mnie to wiele.Widzę,jak za każdym razem wkłada w przygotowanie całe swoje maleńkie serduszko.

      Czego można chcieć więcej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Bo maleńkie serduszko wiele może...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      sobota, 02 marca 2013 21:43
  • sobota, 23 lutego 2013
    • 27 tygodni i moje przemyślenia

      Zaczynamy 27 tydzień.Wszystko idzie dobrze,maluszek rośnie i fika koziołki.Czuję czasem ucisk w dole brzucha,ale po lekach przechodzi.Badanie z glukozą przeżyliśmy.Z cytryną nie było aż tak źle.Pani pielęgniarka wcisnęła do środka dość duż ilość soku z cytryny i nie takie straszne w smaku.Na wadze 3,5 kg więcej.Nie jest tak tragicznie.Ubrania z przed ciąży nadal w użytku,tylko brzuszek ślicznie się zaokrągla.

      27 tc

      27 tc

      27tc

      Dziewczyny wróciły wczoraj do domu.Natala dostała terapię sterydową na kolejne kilka miesięcy.EEG wyszło fatalne.Nie ma hipsametrii (ciągłe wyładaowania w mózgu nawet 24 na dobę),ale ogólnie nie jest dobrze.Kolejne EEG w sierpniu.Może po sterydach coś się zmieni na lepsze.Najgorsze jest to,że chcą zamknąć CZD w Warszawie.Rodzice sie nie zgadzają,ale przecież pan minister szuka osczędności.A osczędność 100 procentowa to go po prostu zamknąć.Nie mieści mi sie to w głowie.Jedyny szpital w Polsce,gdzie leczy się straszne choroby i nie jest potrzebny.Więc pytam-jaką przyszłość mają nasze dzieci w takim kraju? Na wszystkim robi sie cięcia,nie patrząc jaki będzie tego skutek.Cierpią dzieci i ich rodzice.Mam ogromną nadzieję,że nie zamkną szpitala i nadal będzie można mieć chociaż cień nadzieii na poprawę zdrowia i leczenie ciężko chorych dzieciaczków.

      Podobna sprawa wynikła w naszym szpitalu "Górka" w Busku-Zdroju.Lekarze,którzy dawali serce swoim pacjentom i ich rodzicom zostali zwolnieni.Pani dyrektor również robi cięcia,chociażby przez pobieranie opłat za parking wokół szpitala.Poprzyjmowani zostali nowi lekarze i co z tego? Jak mam zaufać komuś,kogo zupełnie nie znam? Jak zdecydować sie na zabieg,jeśli kiedykowliek będzie takowy potrzebny? (mam nadzieję,że limit zabiegów Adrian już wyczerpał).Ręce człowiekowi opadaja,wszystko idzie ku prywatyzacji.Prawda jest taka,że w naszym kraju jest co raz gorzej.Zabiera się rodzicom i dzieciom czasem jedyną formę leczenia i rehabilitacji.Jak i gdzie znaleźć teraz dobrego,sprawdzonego lekarza.Na sczęście mamy innego lekarza,który operowal Adriana z naszym lekarzem.Nie mam do niego takiego zaufania,jak do poprzedniego,ale znam go i myślę,że nie będzie źle.W marcu czekają nas dwie wizyty- neurolog i ortopeda właśnie w Busku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „27 tygodni i moje przemyślenia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      sobota, 23 lutego 2013 14:03
  • czwartek, 14 lutego 2013
    • Raz lepiej,raz gorzej

      Badanie przeszliśmy pomyślnie i tylko się cieszyć.W poniedziałek badanie z glukozą.Ale co to dla nas,damy radę.Oczywiście nadal nie wiemy,kto się w brzuszku chowa :)

       

      Co by jednak tak pięknie nie było,pojawiły się problemy z Natalką.Ataki nasiliły się i już jest ich nawet po kilka dziennie.Jutro wyjeżdżają na oddział do CZD na kolejną dawkę starydów.Przy nasilających się atakach padaczkowych tylko to pomaga.Ostatnie były podane rok temu.Niestety,nie wszystkie laki można podać przez torbiele na nerkach.

      Z jednej strony człowiek chce się cieszyć,bo z naszym Okruszkiem wszystko dobrze,z drugiej patrzy się na cierpienie dziecka.Co się dzieje na tym świecie?Dlaczego jest tyle cierpienia,dlaczego wszystko nie może kończyć się dobrze-cudowna ciąża,śliczny,zdrowy maluszek.

      Wiem,wiem,muszę myśleć pozytywnie,ale patrząc codziennie na zmagania naszych dzieciaczków,różne myśli człowiekowi do głowy przychodzą.Czasem aż sama się ich boję.

       

      Od kilku osób już słyszałam,że jeśli chodzi o Adrianka,zrobiłam wszystko co tylko mogłam,aby mu pomóc.Pewnie nie jestem idealną matką,ale nie mam żadnych wyrzutów sumienia.A czy zrobiłam wszystko-hm.Pewnie można jeszcze więcej.Tylko czasem brakuje już siły.Adrian zaczyna się trochę buntować.Jest do okiełznania,ale czasem widzę,że ma naprawdę wszystkiego dość.Zdecydowanie łatwiej jest,kiedy M…jest w domu.Ja mogę więcej odpoczywać,nie martwić się wszystkim dookoła.Ale przecież ktoś musi zapracować na życie.

      Połówka szóstego miesiąca i trochę nam już ciężko.Z drugiej strony nie umiem leżeć plackiem przez cały dzień.Ale jak wiem,że ktoś jest przy mnie,mogę błogo zapaść w godzinną drzemkę.Nie myślę,że trzeba jechać po dziecko,odrobić lekcje,ugotować obiad i jeszcze rehabilitacja.Niby codzienność,a po prostu czasem mam dość.Czekam z niecierpliwością na kolejnego maluszka i wiem,że pewnie będzie jeszcze gorzej.A może się mylę?

      Adrianek już zapowiada się na cudownego,starszego brata.Rozmawia z brzuszkiem,mają jakieś swoje tajemnice :)

      Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak to będzie.Ale mam ogromna nadzieję ,że będzie dobrze.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Raz lepiej,raz gorzej”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 lutego 2013 10:24
  • niedziela, 10 lutego 2013
    • 25 tygodni

      Życie nasze toczy sie nadal w tym samym tempie.Wczorajszy dzień byl bardzo ciężki i smutny.Ostatnie pożegnanie...Chyba emocje dały znać o sobie.Źle się czułam,uciąąliwy uciśk w dole brzucha utrzymywał się dość długo.Nospa i magnez nadal biorę,ale pomogła dopiero popołudniowa dawka.Trochę się wystraszyłam ,ale na szczęście nocka minęła nam spokojnie.Wczorajsze popołudnie przeleżałam.Dzisiaj jest już dużo lepiej,obiadek ugotowany i błogie lenistwo do wieczora.Lekarza ostatnio odwiedzam co dwa tygodnie,a w lutym to co tydzien.Jutro kolejna wizyta i badanie usg szyjki.Lekarz chce ją kontrolować,czy skraca sie,czy nie.Jeśli coś się dzieje,znowu będę musiała brać leki na podtrzymanie.

      Maluszek kręci się prawie bez przerwy.No i oczywiście bardzo chce być chyba niespodzianką dla rodziców i brata.Skutecznie swoimi pozami uniemożliwa podpatrzenie jakiej jest płci.Ja mam przeczucie,że to dziewczynka,ale wszyscy mówią,że będzie chłopak.Łącznie z M...,który twierdzi,ża ma dwóch braci,to niby dlaczego miałby być "tatusiem córuni".Jeśli się nie uda podejrzeć,to stuprocentową pewność będziemy mieli w maju.

      25 tygodni

      25 tygodnia

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewelina3024
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 lutego 2013 13:18

Kanał informacyjny